Home

W kinie w Wolominie:)

Posted by beata | On: Kwi 24 2018

helios 4

W kinie Helios w Wołominie (bardzo miła obsługa:) zdecydowaliśmy się spędzić czas z grupą dzieci i młodzieży uczestniczącej w projekcie dofinansowanym przez Powiat Wołomiński pod nazwą „Mój zwyczajny, najszczęśliwszy dzień„. Dla niektórych dzieci była to pierwsza wycieczka z nami, inne były już kolejny raz.

Dzieci miały różne wyzwania do pokonania, każde inne, bo każde dziecko inaczej przeżywa wyjście takie wyjście. Potrzebuje wsparcia i troski, ale nie nadmiernej, bo potrzebuje (może nawet bardziej) przestrzeni, do sprawdzenia siebie, do działania, do obserwacji bez podpowiadania co zrobić, do podejmowania decyzji i liczenia się z konsekwencjami.

I tym razem troskliwi i czujni terapeucie wspierali dzieci – panie Agnieszka, Asia, Magda i Dorota były tam nie tylko po to, aby zapewnić bezpieczeństwo i opiekę, ale przede wszystkim, abyśmy mogli przekazać rodzicom ważne informacje o tym, jak dzieci zachowują się w nowym miejscu. Nie podawaliśmy danych dzieci, bo to niepotrzebne, zresztą opisane zachowania są bardzo częste, a my mogliśmy się na nich skupić. Podkreślić należy jednak fakt, że nawet wydawać by się mogło tak zwykłe wyjście jak do kina może wcale nie być zwykłe. Czy był to najszczęśliwszy dzień – dla niektórych dzieci na możliwe, bo nie bywają w kinie często. Dlaczego? Może z powodu ich kłopotów z usiedzeniem w jednym miejscu, może z powodu zachowania i obaw, jak tym razem dziecko się zachowa, a może z powodu zbytniej opiekuńczości rodziców i nadmiernego kontrolowania dziecka. Najważniejsze, że każdy z uczestników wybierze się jeszcze raz, a aby było łatwiej warto poczytać nasze komentarze.

Wrażenie i relacja „na gorąco” oraz komentarze do sytuacji.

„Dzieciaki zadowolone, były dla siebie bardzo pomocne, niektóre bardzo opiekuńcze w stosunku do innych. Jedna dziewczynka bardzo przeżywała film i obecność w kinie (była w kinie dopiero drugi raz), niepokoiło ją co będzie w filmie, nawet musiała wyjść do toalety, bo było jej niedobrze. Później, gdy już się uspokoiła wszystko było ok i bardzo jej się podobało.

Dzieci bardzo przeżywały samodzielny zakup zestawu, musiały same poprosić, dokonać wyboru, odpowiadać na pytanie, zapłacić i przenieść to, co kupiły. Niektórzy próbowali zmienić popcorn na nachosy i sami o to dopytywali. Miałam też komentarz od jednej osoby, ze bardzo się cieszy, że jest w kinie ze znajomymi, a nie tylko z rodzicami.

Bardzo wzruszyła mnie opiekuńczość dzieciaków, jak się o siebie nawzajem troszczyły i pilnowały siebie nawzajem.”

Komentarz: Dzieci są opiekuńcze i się pilnują. Właśnie tak jest, że jak dzieci są w grupie, to bardzo chętnie przejmują rolę dorosłych, sami się pilnują i pilnują innych, troszczą się o siebie i o siebie nawzajem. Nawet, gdy nie wszyscy, to wszyscy to obserwują i jeżeli zaznaczymy, ze to nam się bardzo podoba, jak zaakcentujemy to pozytywne zachowanie to śmiało możemy zaufać naszym dzieciakom, że zadają o siebie. Również wtedy, gdy SAME mają sobie coś kupić – na początek z pomocą terapeuty ale za jakiś czas z kolegą lub koleżanką, a na koniec zupełnie samodzielnie. Czy rodzice o tym wiedzieli jak samodzielne mają dzieci? No i ta potrzeba, aby zostać ze znajomymi. Nawet najukochańszy rodzic nie zastąpi tych emocji, gdy jesteśmy tylko z koleżanką lub kolegą. To wtedy rodzi się wyższa samoocena, bo radzę sobie bez mamy i taty, chociaż bardzo miło byłoby się teraz do nich przytulić, ale… tak, żeby nikt nie widział;)

Emocje podczas filmu, w nowym miejscu i w nieznanych okolicznościach w niektórych sytuacjach mogą narastać, niekiedy potęgowane przez… dorosłych, którzy niepotrzebnie zaczynają się wtedy też denerwować czasami z powodu niepokoju o dziecko. Nasze spokojne zachowanie i tylko bycie obok daje o wiele więcej niż nadmierne dopytywanie o to, jak dziecko się czuje. W przypadku trudnej sytuacji, gdy jesteśmy obok, a nic się nie dzieje, pozwalamy uświadomić sobie i odczuć przez dziecko, że bez mojej (osoby dorosłej) interwencji też wszystko jest ok, że to tylko złe, niewłaściwe myśli, z którymi niektóre dzieci muszą sobie częściej radzić.

„Moje dzieci były grzeczne, nad wyraz. Nie wiem, czy bardziej cieszyły się z filmu, czy popcornu. Jedna osoba  była zainteresowana wszystkim wokół, na początku widać było, że bardzo się denerwuje. Jak zaczął się film, wiadomo było, co robić, wszystko było suuuper. Później również.”

Komentarz: Bardzo często zdarza się, że dzieci będąc w nowym miejscu interesują się wszystkim wokół, to jak najbardziej zrozumiałe. Jest wiele bodźców, które po prostu są interesujące i zwyczajnie rozpraszają. Przez to dzieci nie potrafią pilnować się grupy, chcą wszystkiego dotknąć i zobaczyć. To zwyczajne zachowanie, choć nie zawsze możemy na to pozwolić dzieciom. Jeżeli to możliwe wcześniej poświęćmy chwilę i wspólnie przejdźmy obok tych interesujących dla dziecka (niekoniecznie dla nas) miejsc, dziecko szybko oswoi się z nimi. Niektóre z takich przyciągających uwagę ciekawostek mogą być dla dziecka nawet straszne, przez to dziecko może się denerwować. Nawet inny zapach miejsca może wpływać na zachowanie dziecka. Jeżeli będziemy dawali dziecku spokojny czas (spokojny, to znaczy, że nie będziemy się spieszyli, ale my też będziemy spokojni) to po kilku wyjściach nie będziemy już musieli odpowiadać na tak wiele pytań. Druga kwestia, to poświęcenie naszej uwagi dziecku. W grupie jest to trudniejsze, bo musimy tę uwagę dzielić na wszystkich, ale warto rozmawiać z dzieckiem na temat tego, co ono dostrzega w danym momencie. Ostatni punkt – jak zwykle ważne jest trzymanie się zasad, które należy wcześniej z dzieckiem ustalić – nie za dużo – najważniejsze, to te wynikające z kulturalnego zachowania, a to musimy ćwiczyć na co dzień.

Dziecko jest, pomimo tych trudności jakie sprawiają mu rozproszenia na miarę swoich możliwości coraz lepiej udaje mu się nad nimi panować, reaguje na nasze słowa, stara się, choć nie zawsze wychodzi więc POCHWALMY w tym momencie, gdy jest „grzeczne” powiedzmy, że właśnie TO nam się podoba, że rozgląda się, ale nie odchodzi, że słucha nas i czeka z zadaniem pytania. Czasami też zwyczajnie dajmy czas na to, żeby przyzwyczaiło się do nowego miejsca.

 „Dwie osoby znają się od dawna i nawet nie zamienili ze sobą żadnego słowa spontanicznie. Jeden z nich stał gdzieś obok, musiałam zachęcić go, aby podszedł do nas bo go nie widzę. Nie chciał siedzieć z kolegami w kinie, usiadł tak, żeby między nim, a drugim dzieckiem było wolne miejsce. Za to drugi chłopiec chciał koniecznie siedzieć obok innego kolegi, który wyraźnie mu imponował. Rozmawiali ze sobą podczas filmu, komentowali. Jeden z nich kładł nogi na krześle przed sobą, musiałam więc zwracać mu uwagę dosyć często. Trudno mu było usiedzieć cały film w jednym miejscu, nogi mu latały, poza tym stale głośno rozmawiał. 

Jednego z chłopców dopiero poznałam, zauważyłam, że jest bardzo samodzielny. W trakcie filmu wychodził często do toalety, chociaż przed filmem też był. Za każdym razem pytał, czy może wyjść.

I jeszcze jedna uwaga na temat problemów poznawczych. Przed filmem były reklamy i jedna z osób zapytała mnie, czy jak się skończą reklamy, to pójdziemy do innej sali. Powiedziałam mu, że w tej sali będziemy oglądać film, tylko musimy czekać na koniec reklam. Był bardzo zdziwiony.”

Komentarz: Chyba najczęściej podczas szkolnych czy innych grupowych wycieczek pojawia się problem odrzucenia przez grupę, kolegę lub decyzji o braku chęci bycia z grupą. Nie tylko zresztą w czasie wyjścia do kina. To częsta sytuacja w szkole. Nie możemy jej rozwiązać jednorazowo, jednak wiemy, że bardzo obniża ona samoocenę dziecka. Jak się zachować, gdy zaobserwujemy taką sytuacje? Co wtedy robić? Zrozumieć, że jest jakiś problem, o którym być może nie wiemy. Zrozumienie trudnej sytuacji jest ważne. Czy na siłę integrować dzieci? Nigdy nie robimy nic na siłę! Dzieci to bardo dobrze widzą i niekiedy najbardziej cierpią wtedy, gdy wmawiamy im, że inne dzieci je lubią, a tak naprawdę nie okazuję tego lub coś wręcz przeciwnego. Jeżeli tak jest, że dziecko czuje się odrzucone, to może wina leży po obu stronach? Może musi nauczyć się wcześniej we właściwy sposób rozmawiać, nawet nie zwracać uwagi na pewne drażliwe rzeczy, bo przez to niepotrzebnie skupia się na nich, może musimy poćwiczyć uśmiechanie się do innych… To długi proces. Możemy jednak w danej chwili i w danym momencie przekierować smutek na zainteresowanie czymś innym, zaangażowanie w inną aktywność, możemy poprosić dziecko „naburmuszone” o pomoc. Na pewno możemy wesprzeć wtedy dziecko. Być może ktoś inny może dołączyć do dziecka wtedy i powoli zbudujemy relację. To bardzo długi i powolny proces, narażony na zmiany, kroki do tyłu, wymagający wiele cierpliwości i zrozumienia. Budowanie samooceny dziecka odrzuconego (albo nie chcącego wspólnie z innymi wykonywać tych samych czynności) to dużo działań, im więcej zakończy się małym chociaż sukcesem dla dziecka, tym mamy więcej argumentów w garści. Dlatego drogą do dobrych relacji z innymi jest przede wszystkim akceptacja, zrozumienie i lubienie siebie. To, każdy rodzic może okazać dzieci i wspierać w dziecku w każdej chwili. Brak poczucia przynależności do grupy jest bardzo trudny, to, że dziecko chce pojechać mimo wszystko jest już bardzo ważnym działaniem, możemy omówić z dzieckiem wszystkie plusy całego spotkania.

Druga sprawa to przeszkadzanie innym w kinie. To częste zachowanie, ale znowu będziemy szukać przyczyny. Faktycznie, znowu odniesiemy się do zasad tego co robimy, a czego nie w danym miejscu. Jeżeli dziecko nie stara się przestrzegać zasad to musimy wprowadzić konsekwencje. Wcześniej jednak możemy dziecko wspierać np. „gdy Ciebie dotknę w ramię, to znaczy, ze przeszkadzasz, gdy będę musiała Cię dotknąć więcej niż 5 razy nie pójdziemy szybko do kina”. No i ustalmy, co to znaczy „przeszkadzasz” – znowu najważniejsze są zasady. Nie oczekujmy, że dziecko z zaburzeniami SI będzie w stanie siedzieć cały film w jednej pozycji (czy nam, dorosłym to się udaje?), że nie powie słowa do kolegi obok (jaki sens ma wtedy wspólne oglądanie filmu?). Zatem zwracajmy uwagę na mocne strony, a te, które stanowią problem, uczmy eliminować, ale nauka oznacza proces, to się nie stanie od jednego razu. Takim radzeniem sobie z problemem może też być częsta potrzeba wychodzenia do toalety, może być męcząca, ale to może być jedyny sposób na poradzenie sobie ze stresem, który często też fizjologicznie objawia się w różny sposób. Nie zwracajmy na to większej uwagi, jeżeli dziecko tego potrzebuje pozwólmy na to, ewentualnie później dopytajmy, obserwujmy czy tak dzieje się również w innych sytuacjach, niekiedy potrzebne będzie specjalistyczne wsparcie w tej kwestii. Zanim jednak sytuacja nie jest opanowana musimy zrozumieć, że każdy może mieć takie, niezrozumiałe nawet dla innych potrzeby.

A na koniec – wisienka na torcie naszej fundacyjnej wycieczki:

„Na koniec, jak byłam już sama i kupowałam do domu coś w sklepie, chłopak sprzedający gdy zobaczył koszulkę z logo Fundacji był miło zaskoczony, bo był kiedyś naszym wolontariuszem, to było bardzo miłe”. 

Komentarz: Nie potrzeba innego komentarza niż: Kochamy naszych wolontariuszy:)

comment closed