Home

Sportowe lato i konie!

Posted by beata | On: Sie 26 2013

Jest ciepło, słonecznie i wakacyjnie dlatego też w nas cały czas jest dobry nastrój i nowe aktywności. W jeden z takich  pięknych wakacyjnych dni odbyła się wycieczka do klubu jeździeckiego „Czubajka”. Miejsce jest oddalone od naszej Fundacji o pół godziny jazdy, a urzekło nas swoim spokojem i atmosferą, o którą zadbały panie prowadzące klub. Wycieczka była częścią realizacji projektu „Słyszę, mówię i czuję przez 4 pory roku” dofinansowanego przez PO FIO 2013. Tak naprawdę, to była nasza PIERWSZA wspólna wycieczka dla tak dużej grupy osób i przyznajemy, że trochę się denerwowaliśmy jak Wam się spodoba, ale mamy nadzieję wszystko poszło wspaniale! Najpierw zawiózł nas na miejsce bardzo miły Pan kierowca, a w Czubajce przechwyciły nas dwie panie w strojach kowbojskich i zaprowadziły do stajni gdzie poznawaliśmy konie, kuce, koty, psy, kury, kozy, żaby, wielkiego Dyzia i mnóstwo zapachów! Wszystko było bardzo interesujące nie tylko dla dzieci, ale również dla rodziców i terapeutów, a także dla towarzyszących nam wolontariuszy. Po zapoznaniu się ze zwierzętami każde dziecko mogło sprawdzić jak to jest pojechać na grzbiecie konia lub kucyka! Miło było obserwować, jak dzieciaki pokonują swoje małe lub całkiem spore obawy. Miło było też obserwować odważnych rodziców, którzy równie mocno przeżywali pierwsze lub kolejne spotkanie ich dzieci z końmi.

Po takim długim spacerze wszyscy bardzo zgłodnieliśmy więc po wspólnych zabawach, strzelaniu z łuku i wyścigach to był najlepszy czas na kiełbaskę pieczoną nad ogniskiem. Trudno było nam teraz nie przyglądać się jak dzieci grzecznie jadły kiełbaskę, gryzły chleb, a później wspólnie bawiły się wykorzystując piach, górkę, trawę i sprzęt na placu zabaw. Nie wiemy kiedy czas upłynął i trzeba było wracać do domu, wiemy już, jak wiele traciliśmy nie wybierając się na takie wyprawy wcześniej. Ćwiczenie trudnych słów, takich jak: siodło, koń czy marchewka sprawia o wiele mniej trudności niż w naszych przecież dobrze przygotowanych salach. Czy to oznacza, że teraz coraz częściej będziemy tak pracować z dziećmi? Oczywiście!! Mamy też nadzieję, że rodzice nadal będą wspierać swoje dzieci tak samo jak robili to podczas wyjazdu. W ten sposób wykorzystując każdą wspólną chwilę na zabawę niepostrzeżenie pomagamy powiedzieć trudne słowa. Bardzo wszystkim dziękujemy za miłą atmosferę, uśmiechy i zaufanie do naszych metod wspierania dzieci.

1 Comment

  1. Zajęcia są tak dobrane, żeby dzieci na nich się dobrze czuły. I dodatkowym atutem jest fakt, że w czasie ich trwania dzieciaki mogą znacznie bardziej swobodnie kontaktować się z innymi dziećmi niż w szkole. Ostatecznie, jakby zsumować ilość swobodnego kontaktu z rówieśnikami, myślę, że nasze dzieci przebiłyby niejednego małolata chodzącego do szkoły.