Home

Pierwsza wycieczka z „Mojego dnia…”

Posted by beata | On: Mar 24 2018

SAMSUNG CSC

Pierwszym miejscem, gdzie wybraliśmy się w ramach projektu była kręgielnia w Ząbkach. Ze względu na to, że spotykaliśmy się w Wołominie w lokalu Fundacji, musieliśmy dostać się do Ząbek – bez samochodu, komunikacją podmiejską. Na początek wybraliśmy autobus, bo nie wszystkie dzieci jechały już „zwykłym” autobusem. Wyzwanie okazało się odpowiednie i zaliczone pozytywnie. Każde z dzieci potrafi pojechać autobusem do nowego miejsca i odnajdzie się w nowej aktywności. Nie jest więc przeszkodą brak auta, co często jest powodem naszych, dorosłych osób braku działań. W autobusie wszystkie dzieci potrafiły zachować się zgodnie z panującymi tam zasadami. Jedni cicho rozmawiali, inni wpatrzeni w telefon „zabijali” czas – o tym napiszę później. W kręgielni większość dzieci nie była wcześniej, ale odwiedzenie nowego miejsca nie sprawiło dzieciom trudności. A kręgielnia to miejsce, które dzieci powinny odwiedzić jeszcze wiele razy (nie mamy podpisanej umowy na promocję;), bo to świetne miejsce na ćwiczenie umiejętności związanych z koordynacją wzrokowo-ruchową; umiejętnością planowania ruchu, czekania na swoją kolej, z umiejętnością radzenia sobie z porażką lub przyjmowaniem upływu czasu jako wyznacznika aktywności, z radzeniem sobie z zapachami, innym światłem, czasami hałasem oraz emocje, emocje, emocje.

Dla większości uczestników spotkanie było z różnych powodów emocjonujące, jakie to były przeważnie emocje lub odczucia?

  • Rodzice:  troska – musieli wszystkiego dopilnować, zapoznać się z nietypowym regulaminem, zaufać nowym zasadom i przygotować dzieci do wyjazdu.
  • Dzieci –  niepokój pomieszany z radością – niekiedy miały swoje obawy i lęki, ale jednak atrakcyjność miejsca mogła powodować, że warto było sprawdzić; jak wypadnę w grupie, czy będę umiał złapać bilę; czy w autobusie będę wiedział co zrobić; czy będę miał, musiał z kimś rozmawiać; lub też że będzie świetnie, będę się dobrze bawić.
  • Wolontariusze – przejęcie się rolą, odpowiedzialność – niektórzy byli z nami po raz pierwszy, zatem to było duże wyzwanie.
  • Terapeuci – głównie radość z możliwości popatrzenia na dzieci w innych niż typowe sytuacjach, ale przede wszystkim odpowiedzialność – o wiele trudniejsza rola niż podczas zajęć indywidualnych, o wiele więcej energii z nas wyciągająca i… o wiele więcej otrzymaliśmy:)

Podczas tego wyjazdu nie narzuciliśmy zasad, obserwowaliśmy naturalne nawyki i zachowania dzieci. Mamy wniosek najważniejszy i chociaż nie jesteśmy przeciwnikami różnych gadżetów elektronicznych – niestety tym razem ze smutkiem musimy zauważyć naszą niechęć do telefonów komórkowych. Młodsze dzieci, szczęśliwe, że jeszcze pozbawione tego gadżetu zazwyczaj szybko rozpoczynały rozmowę ze sobą lub z nami. Mogły wrazić swoje zainteresowanie, zapytać, nawiązać kontakt z kimś z grupy, albo patrzeć przez okno. Trochę starsze dzieci – wiek „podstawówkowy” i „gimnazjalny”  to pochłaniacze telefonów. To przecież jednocześnie wiek, gdzie najbardziej liczą się kontakty społeczne. Ważną ich część stanowią kontakty społeczne przez aplikacje, ale nie zastąpią kontaktu z osobą. Najstarsi uczestnicy, młodzież z liceum – gratulujemy – już chętniej rozmawiają ze sobą i telefon służy raczej do zdobycia informacji. A jak to będzie wyglądało, gdy dzieci udadzą się z Państwem na wycieczkę, o to zapytamy.

Druga, bardzo ważna kwestia – samodzielność i odpowiedzialność za siebie – na początek kilka pochwał – wszyscy zwracali uwagę na to, aby pilnować się grupy, wiedzieli co należy zrobić, jak się zachować w stosunku do pani, która opiekowała się grupą. Wszyscy byli dla siebie mili i uprzejmi, w autobusie zachowywali się świetnie, na kręgielni też. Trudności jakie zauważamy: chętne korzystanie z fast foodów oraz bardzo widoczne – słabe odczuwanie swojego komfortu – właściwie żadne dziecko nie odczuwało potrzeby, aby po wejściu do ciepłego autobusu zdjąć czapkę, kurtkę, szalik. Niezależnie od wieku i emocji.

Zapraszamy do fotogalerii

Następnym razem wybierzemy się prawdopodobnie do Warszawy, na wycieczkę po Starówce, pewnie pojedziemy pociągiem i metrem, a później będziemy dużo chodzić i rozmawiać. Już nie możemy się doczekać:)

I nie możemy doczekać się informacji, gdzie dzieci wybiorą się bez nas:) Czekamy teraz na relacje z samodzielnych wyjść, jesteśmy pewni, że nas zaskoczycie:)

 

 

comment closed