Home

Letni turnus 2019

Posted by beata | On: Lip 02 2019

To nic, że gorąco na dworze, bo w Fundacji to dopiero gorąca atmosfera. Udało się zaplanować cele tak, aby dostosować je do każdego uczestnika, ale jak wiadomo dzieci nas i tak zaskoczą. Nie możemy doczekać się efektów po pięciu dniach spotkań. Przede wszystkim jednak mają miło wspominać ten czas, to przecież są wakacje, radość, zabawa. My wpletliśmy w nią aktywności ruchowe, sensoryczne, samodzielność, dużo muzyki i również trochę relaksu.

Na bieżąco przesyłamy fotorelację. Ostatniego dnia podsumowanie:

Fotogaleria dzień pierwszy Pierwszego dnia poznawaliśmy się nawzajem podczas zabaw integracyjnych, rozpoczęliśmy ćwiczenia jogi, robiliśmy pyszną lemoniadę, zabawy sensoryczne z wodą, śpiewaliśmy piosenki o bananach i tańczyliśmy jak szaleni.

Fotogaleria dzień drugi  Drugiego dnia doskonaliliśmy pozycje jogi, uczyliśmy się relaksacji, rozwijaliśmy się muzycznie, robiliśmy eksperymenty z wulkanami, poznawaliśmy nowe gry i zabawy, na koniec zajadaliśmy się owocowymi szaszłykami, aby mieć siłę bawić się wodnymi balonami. Już po pierwszym dniu znamy się tak, że dzieci same znają grafik spotkań, pilnują siebie w grupach i dbają o siebie. Zaczęła się prawdziwa współpraca w grupach.

Fotogaleria dzień trzeci. Szkoda, że już połowa turnusu za nami, tym bardziej, że dzisiejszy dzień był pełen emocji i wrażeń. Zrobiło się trochę chłodniej więc mogliśmy wybrać się na dłuuugi spacer, łącznie około 2 godziny ruchu, rozwiązywania zagadek, przygód podczas gry miejskiej i rywalizacji między piratami, a żeglarzami. A przed południem – warsztaty na wyobraźnię podczas zabaw teatralnych, piosenka o pieskach, zabawa z dżdżownicami z papieru i dmuchany spacer po alejkach w stołowym parku, było też spotkanie z Felusiem i ciąg dalszy ćwiczeń jogi – tym razem dogo joga czyli joga z psem. Grupy współpracują wspaniale, jest pozytywna rywalizacja, dużo dystansu i śmiechu, rozwijanie poczucia humoru i wytrwałości. Jesteśmy bardzo zmęczeni, głodni i mega zadowoleni.

Fotogaleria dzień czwarty Dziś najstarsza grupa przygotowała zadania dla młodszej grupy. Były świetne (podziękowania dla pani Kasi i Karolki) i dzieciaki bardzo dobrze rozwiązywały trudne zagadki, myślały nad rozwiązaniami, ale przede wszystkim współpracowały. Bo kiedy my, terapeutki z ogromnym doświadczeniem obawiałyśmy się, że jednego zadania nie uda się zaliczyć, ze względu na to, że jedna osoba nie chciała go wykonać, nasza najmłodsza uczestniczka wpadła na świetny pomysł i udało się. Bardzo wyjątkowa sytuacja, byłyśmy wzruszone. Podczas spotkania wszystkich grup bawiliśmy się razem, bez względu na wiek lub inne różnice, każdy już zna swoje mocne strony i nie musi nic robić czego nie chce spróbować. Przed południem ćwiczyliśmy w salach, przy czym w sali A działy się bardzo oblepiające ciało zabawy sensoryczne, od których cała podłoga była w białym proszku, który później razem z dziećmi odkurzyliśmy. Dzieci były bardzo chętne do pomocy, aż miło. Obiecaliśmy przekazać pochwały rodzicom. Były też zabawy dramowe, ruchowe i nadal duża porcja muzyki przy gitarze, Oczywiście rozciągaliśmy też ciało i chociaż trochę bolą nas rzadko używane mięśnie to nadal ćwiczymy, poprawiamy kondycję i widać efekty. Nieodzownym już elementem zajęć jest relaksacja, której dzieci potrzebują tak samo jak wszystkich innych umiejętności. Przyjemnie jest w czasie hałaśliwego dnia na chwilę położyć się pod kocem i pozwolić sobie na chwilkę relaksu. Jak zwykle po zajęciach omawiamy wszystkie zachowania dzieci, w większości przypadków jesteśmy mile zaskoczone samodzielnością dzieci. Widzimy też pod jak wielką presją grupy stale są dzieci, jak bardzo się starają, albo jak wykorzystują wiedzę o innych aby coś uzyskać. Bez nauki radzenia sobie w takich sytuacjach umiejętności wyuczone indywidualnie nie będą wykorzystane. Czasami trzeba o czymś porozmawiać, wytłumaczyć dziecku krok po kroku upewniając się, że rozumie każde nasze słowo. Czasami trzeba po prostu obserwować, nie ma złotego środka. Każdy dzień, każda minuta niesie niespodziankę. Jak latawiec, który nie wiadomo kiedy wznosi się do góry.

Fotogaleria dzień piaty Piątego dnia od rana czuć było napięcie, bo to przecież ostatni dzień. Dzieci były już bardzo zgrane w swoich grupach i z nami. Od czwartego dnia wprowadziliśmy nowe słowo i aktywność – apel przed rozpoczęciem zajęć – aby powiedzieć o ważnych zasadach naszych zajęć, ale też o dbaniu o porządek, o środowisko, o inne osoby. Jak każdego dnia zajęcia rozpoczynaliśmy z muzyką, ale już coraz bardziej spontanicznie, były też tańce, lato to przecież czas muzyki, festiwalów i zabawy. Przebojem piątego dnia była festiwalowa piosenka o Afryce, ale wcale nie dziecięca, tylko prawdziwa, festiwalowa. Podczas porannego bloku aktywności było jeszcze więcej integracji, przygotowanych smakołyków na zakończenie spotkań, a poranne sesje jogi zastąpiły zabawy z dużym psem Lakim, który tradycyjnie wniósł dużo energii na zajęcia. Jak zwykle zabierał dzieciom plecaki nie odłożone na miejsce (mówiłam, żeby odkładać) i w nagrodę „sępił” kanapkę z plecaka. Kto poddał się temu proszącemu spojrzeniu, można zobaczyć na zdjęciach:) Po południu jednak wróciliśmy do jogowych aktywności, nie ma lekko:) poza tym były też przygotowania do zakończenia turnusu, zabawy na koncentrację i trochę indywidualnego, spokojnego układania. Dzieci wchodziły w aktywności z ogromnym przejęciem, starsza grupa entuzjastycznie zareagowała na powrót do czasów przedszkolaka przytulanie, przybijanie piątki i żółwika, a młodsi mieli jeszcze więcej energii niż zwykle, odgrywali scenki z życia i nadal ćwiczyli układy muzyczno ruchowe. Czas jednak uciekał. Zamówiliśmy pizzę i gdy przyjechała znowu była możliwość zaśpiewania naszej turnusowej piosenki „podaj, podaj” wspólnego oglądania zdjęć i rozmów. Na koniec niespodzianką było jeszcze przygotowane pirackie zakończenie turnusu, walka na miecze i dużo zabawy, wspólne zdjęcia i podpisy na mieczach. Trochę wzruszeni, trochę zmęczeni, ale na pewno z ogromnymi wrażeniami i wspomnieniami w sercu wspólnie zaśpiewaliśmy piosenkę przy naszym mini ognisku. O przyjaźni i o spotkaniu przy innym ogniu, w inną noc… do zobaczenia znów.

comment closed