Home

Jesienny spacer zamiast spotkania online

Posted by beata | On: lis 03 2021

Październik, piękny i jesienny to czas spacerów – zarówno z dziećmi podczas zajęć grupowych, ale również z rodzicami zamiast spotkania online. I o tym spotkaniu dla rodziców dziś piszemy. Pomysł pojawił się dosyć spontanicznie, po spotkaniach z dziećmi w parku Nałkowskich mieliśmy zaplanowane omówienie z rodzicami naszych aktywności w plenerze. Uznaliśmy jednak, że rodzice powinni najpierw poczuć to, o czym chcemy opowiedzieć, co dzieje się podczas wspólnego z rówieśnikami spaceru. I nie jest ważne, czy rówieśnik jest w grupie pięcio, dziesięcio, piętnasto… czy trzydziesto albo sześćdziesięcioltaków.
Nasz rodzinny spacer, podczas którego rodzice mogli (nie musieli) zabrać dzieci miał być i był skierowany dla dorosłych właśnie. Aby poczuli jak to jest w grupie plus/minus rówieśników coś robić – gdy nie do końca wiemy jak, gdy nie czujemy się dobrze w tej roli, gdy wydaje nam się, że coś jest za trudne, a może za dziecinne, albo za… jakiekolwiek.
Wszystkie te same dylematy dotyczą dzieci podczas zajęć grupowych. Ale przestrzeń i aktywność ruchowa w plenerze daje więcej możliwości. Jest bardziej naturalna i pojawiają się swobodne działania. Wtedy też ujawiają się inne umiejętności, u każdego zupełnie inaczej okazywane. Jedni lepiej się czują rozśmieszając grupę, rozmawiając i bawiąc wspólnie, innych trzeba zachęcić albo pozwolić popatrzeć z boku, spróbować indywidualnie, gdy inni nie patrzą. I każdy ma prawo do takiej zabawy, jaką czuje w tej chwili. Oczywiście, że nam (terapeutom) zależy, aby WSZYSCY bawili się dobrze, ale oznacza to, że każdy po swojemu, nie ma wzorca – staramy się zachęcić, ale nie zmusić; zaproponować, ale nie kazać; rozśmieszyć, ale nigdy ośmieszyć, i tak dalej. Podczas każdych zajęć stramy się zaproponować zabawy rozwijające ruchowo, zachęcające do współpracy, do wymiany informacji – tworzenie koła, dobieranie się w pary, proponowanie rozwiązania zabawy. Dodatkowo, zupełnie inaczej wykonujemy zadanie, gdy robimy to z innymi – sami niekoniecznie podrzucimy liście do góry, ale razem z innymi – czemu nie? Skoro wszyscy zbiegają z górki, ja też mogę, spróbuję, albo chociaż popatrzę, może po zajęciach przyjdę i powtórzę to w mniejszej grupie? Tak zazwyczaj to działa i jest skuteczne. Najbardziej skuteczne.

Przesrzeń i przyroda oraz ukształtowanie terenu wszystkim daje szansę na naturalne zachowania. Można stać z boku i kibicować, można też w swoim tempie podjąć próbę aktywności.
Podczas spaceru wykorzystaliśmy elementy: zabaw fundamentalnych, treningu równowai, uważności, integracji sensorycznej, poprawy oddechu, koncentracji, umiejętności społecznych, koordynacji, komunikacji, ruchu rozwijającego… Właściwie jeszcze wiele więcej by się znalazło, ale nie o to chodzi. Chodzi o to, aby rodzice doświadczyli jak fajnie z jednej strony być dzieckiem i wykonywać więcej aktywności ruchowych (bez dobrego przykładu dzieci tego nie będą naśladować) a jednocześnie jak dużym wyzwaniem jest znajdowanie się we wspólnej grupie i wspólna zabawa rówieśnikami. Niekiedy dostajemy dodatkowy zastrzyk energii od grupy, a niekiedy jesteśmy zakłopotani. Oczywiście przygotowania do takiego spaceru czasami trwają latami – podczas zajęć indywidualncyh, podczas doboru metod, jakimi będziemy wspierać dziecko, jednak staramy się wybrać takie, które pozwolą nam wspólnie to zrealizować, to nasza „działka” terapii dzieci i młodzieży. Nie wszyscy są gotowi do takiego spotkania i nie jest to kwestia niepełnosprawności czy problemów ruchowych. To kwestia proporcji w wyborze oddziaływań i akwywności z domu. My nie zajmiemy się edukacją, którą odkładamy na dalszy plan, zachęamy aby przemyśleć ilość czasu na naukę szkolną i aby nie odbywała się kosztem nauki samodzielnego odkrywania świata podczas spontanicznych zajęć – najpierw z rodzicami, później z rówieśnikami i czasami samodzielnie.
Grupowe aktywności i spacery to działania, które potrafimy uzasadnić terapeutycznie, których wartość cenimy najwyżej i wiemy, że bardzo mało organizacji i instytucji może to Państwu i dzieciom zaproponować. Wato więc sprawdzić i poczuć to na własnej skórze, jesteśmy pewni, że dzieci korzsytają z tego za każdym razem, a dorośli? Sądząc po tylu zaróżowionych pliczkach, głębokim oddechu i uśmiechu na twrzach – nie mamy wątpliwości.

Zapraszamy do galerii zdjęć ze spotkania:)

comment closed