Home

Rok 2020 – podsumowanie

Posted by beata | On: Sty 02 2021
Jaki był ten wyjątkowy rok?

Nie da się ukryć, rok 2020 był zupełnie inny, wszystko przebiegało zupełnie inaczej. Już na początku roku 2020 rozmawiałyśmy w Fundacji, że musimy być przygotowani na to, co dzieje się na świecie. Jeszcze trudno było nam uwierzyć, że to, co działo się w Wuhan bezpośrednio nas dotknie. A jednak dotknęło. Ważna lekcja dla nas i obserwacja, jak sobie poradziliśmy. Szkoda, że nie mamy nagrań tych rozmów, jakie wtedy prowadziliśmy koordynując program i działania. Decyzje podejmowaliśmy niemalże z dnia na dzień, nasza elastyczność była wtedy ogromna, a to, co było najważniejsze to zaoferować spokój i wsparcie naszych beneficjentów w tej trudnej sytuacji. Wraz z rozwojem sytuacji na świecie, w Europie planowaliśmy działania w projekcie, który był kontynuacją naszych terapeutycznych działań prowadzonych od wielu lat.

Styczeń. Jeszcze spokojnie pracowaliśmy w Fundacji. Mieliśmy wiele wrażeń i miłych chwil. Przywitaliśmy wolontariuszkę Patrycję z Portugalii, a w salach Fundacji powstał film pod tytułem Pierwsza pomoc cukrzykowi – brawo dla „naszego” Patryka.
Projektowo zaś szykowaliśmy się na zakończenie projektu współfinansowanego przez PFRON, wiedzieliśmy też, że od lutego rozpoczynamy kolejną edycję projektu współfinansowaną przez Powiat Wołomiński – Punt terapeutyczny edycja siódma. Miała to być szczęśliwa siódemka:) Jednym słowem, styczeń przebiegał spokojnie. A i jeszcze szkoliliśmy młodych wolontariuszy z klubu wolontariatu w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Wołominie.

Luty. W ramach karnawału odbyła się zabawa – piżama party. Było wesoło i poznaliśmy nowych uczestników. W dniu zakochanych spadł pierwszy śnieg i ulepiliśmy piękne fundacyjne serduszko.
Rozpoczęliśmy rekrutację do projektu Punkt – edycja siódma, rekrutacja odbywała się przy pomocy elektronicznego formularza, jak byśmy spodziewali się, że to nam bardzo ułatwi realizację projektu. Nie myśleliśmy o tym wtedy jeszcze, ale już docierały informacje ze świata, że nadchodzi epidemia. W lutym odbyło się spotkanie kadry – chyba ostatnie osobiste spotkanie zespołu. Rozpoczęliśmy pierwsze spotkania w nowym projekcie, jednocześnie przygotowując podsumowania spotkań dla dzieci, które miały w marcu zakończyć udział w dwuletnim projekcie. Wtedy w Fundacji były bardzo intensywne, a jednocześnie zwyczajne. Spotykaliśmy się w korytarzu, bawiliśmy w naszych salach, które bardzo lubimy, chociaż nie są idealne. Mieliśmy „na głowie” przygotowanie grafiku zajęć w nowym projekcie i zadbanie o wszystkich jego uczestników. Wtedy w działaniach w Fundacji uczestniczyło około 70 osób. Zostaliśmy też zaproszeni do radia, aby opowiedzieć o dogoterapii. Był z nami Feluś, nasz najmilszy i najmniejszy kochany piesek.

Marzec. W marcu planowaliśmy oficjalne i uroczyste zakończenie dwuletniego projektu. Ponieważ termin spotkania ustalony był na 28 marca, jeszcze po cichutku liczyliśmy, że może się uda spotkać. Mieliśmy zamówioną salę w kinie Kultura, przygotowane zaproszenia, plan spotkania, specjalne upominki i nawet mieliśmy w planach bezglutenowe ciasteczka… Ale 16 marca ogłoszono pandemię, a my ogłosiliśmy zajęcia zdalne i odwołaliśmy uroczystość. Projekt zakończył się w oczekiwaniu na dalsze decyzje PFRON co do naszych kolejnych projektów, zgłoszonych w kolejnym konkursie n lata 2020-2022. Do końca marca nie znaliśmy odpowiedzi, a poprzedni projekt kończył się 31.03. Dla Fundacji była to bardzo trudna sytuacja, nie wiedzieliśmy czy i kiedy spotkamy się z większością uczestników. Na szczęście ratował nas oraz naszych podopiecznych drugi projekt, w którym pracowaliśmy już zdalnie. Nowy projekt umożliwiał terapię około 35 uczestnikom.

W marcu odbywały się też zdalnie spotkanie kadry, pierwsze szkolenia na platformie Zoom dla rodziców. Dawaliśmy sobie radę, choć rodzice, a niekiedy też terapeuci niechętnie przechodzili w tryb zdalny. Nie mamy jednak wyjścia.

Kwiecień. Pierwszego kwietnia, w Prima Aprilis 😉 otrzymaliśmy z PFRON informację, że nasz wniosek otrzyma dofinansowanie, ale nie znamy terminu otrzymania dotacji. Oznacza to dofinansowanie w późniejszym terminie, ale nie wiedzieliśmy kiedy. Rozpoczęliśmy jednak rekrutację do tego projektu uwzględniając przede wszystkim uczestników, którzy uczestniczyli w poprzedniej edycji. Warunek jaki musiał być spełniony – możliwość kontaktu zdalnego w czasie projektu.

Nie wszystkim było łatwo przejść na tryb pracy zdalnej, niektórzy terapeuci i niektórzy rodzice do tej pory mają niepewność w tych działaniach. Rozumiemy to i częściowo się z tym zgadzamy, ale wtedy trzymaliśmy się hasła – „Jak się nie ma co się lubi, to się lubi, co się ma”. I tak działaliśmy. Polubiliśmy nowy sposób pracy – dał nam inne możliwości i zmobilizował do innych działań. Kosztował wiele wysiłku, ale wysiłek da się polubić, gdy widzi się efekty. Efekty obserwowaliśmy gołym okiem, ale otrzymywaliśmy też wsparcie od dzieci i rodziców. Jako pierwsi w projektach zaproponowaliśmy zajęcia przez kamerkę, czego duża grupa dzieci zwłaszcza z zespołem Aspergera musiała się nauczyć. Jednak dało to też możliwość oswojenia się z taką pracą – znowu robiliśmy to, w czym czuliśmy się najlepiej. Uczyliśmy naszych uczestników umiejętności, które będą im potrzebne w codziennych aktywnościach. W roku 2020 była to umiejętność pracy zdalnej. Aaaa i jeszcze zakładania maseczek i dezynfekcji dłoni.

Byliśmy jednocześnie aktywni w kontakcie z naszymi dzieciakami, zagadywaliśmy co słychać, cieszyliśmy się z ich nowych fryzur, cieszyliśmy się, gdy pokazywali nam swój pokój i sami pytali o to, co u nas. Dzięki temu otrzymaliśmy najmilszy komplement – „Jesteście naszym oknem na świat i normalnością w tym zwariowanym świecie”.

W kwietniu realizowaliśmy też pierwsze pomysły na spotkania osobiste, które niekiedy musiały odbywać się w Fundacji, ale również na pływalni czy w innych miejscach – przygotowaliśmy specjalną ankietę zdrowotną, umawialiśmy się w parku, lub na pasażu. Wiele uczyliśmy się o takim sposobie pracy. Okazał się… bardzo potrzebny, choć zupełnie inny.

Maj. Pojawił się problem, bo nasza Fundacyjna poczta email przestała działać i zepsuł się jeden dysk. Problemy techniczne ze sprzętem zawsze rozwiązujemy sami i to też jest dla nas z jednej strony ważna umiejętność, z innej kolejny pochłaniacz czasu, jaki nie jest dostrzegany przez naszych projektodawców. Wszelkie problemy z komputerami, światłem, czystością, higieną musimy samodzielnie rozwiązywać. Nie mamy wystarczających funduszy na sprzątanie, sprzęt komputerowy, nie wspominając o bieżących działaniach technicznych jak choćby zepsutej lampie czy drogiej żarówce, którą musimy wymienić. Bardzo pomagają nam nasze rodziny, przyjaciele i niektórzy rodzice – bez których chyba nie udałoby się nam nie przejmować tym na co dzień. Ale bywamy tym zmęczeni. Ponieważ aspekty techniczne spotkań są bardzo ważne, przygotowaliśmy również zasady kontaktu zdalnego. I świetnie pracowaliśmy. Dzieciaki osiągały te same cele co podczas osobistych zajęć z nami – jednego dnia bardziej innego mniej owocnie, ale cały czas widzieliśmy i notowaliśmy postępy u dzieci. Warto było!!!Wspólnie obchodziliśmy urodziny, dmuchaliśmy świeczki na torcie, ale wcześniej uczyliśmy się składać życzenia i pięknie mówić, ćwiczyliśmy rękę, mięśnie, koncentrację.

W maju spotykaliśmy się z uczestnikami w różnych miejscach. Od podszewki poznaliśmy park Nałkowskich, który był dla nas i dla rodziców świetną bazą na ten czas. Często rodzice z chęcią przyjeżdżali na spotkania w parku – sami też korzystali z tej przestrzeni. Nie pytaliśmy, czy później dzieciaki szły do McDonalda:) Dzieci same o tym mówiły:) Było znowu aktywnie, wesoło, ciekawie. My sami zaś, terapeuci mieliśmy możliwość dodatkowo kształcić się na webinariach, przez co zarządzanie czasem było łatwiejsze.

Czerwiec. Kontynuowaliśmy już płynnie wszystkie działania – zarówno w przestrzeni otwartej, na pływalni jak również zdalne. Wszystko odbywało się zgodnie z planem.

W czerwcu spotkała nas jedna niespodziewana i smutna wiadomość. Nadal czujemy jej konsekwencje – odszedł za tęczowy most nasz najmniejszy przyjaciel Feluś. Zawsze będzie w sercach osób, które go poznały.
Może przez to zabrakło nam trochę energii, a może po prostu z powodu burzy nie odbyła się nasza zaplanowana na czerwiec wycieczka. Do ostatniej chwili wysyłaliśmy smsy, o jej przeniesieniu na inny termin. Czasami musieliśmy pogodzić się z niezależnymi czynnikami. Zawsze jednak znajdowaliśmy wśród uczestników naszych spotkań wsparcie i zrozumienie.

Lipiec. Dostaliśmy od Was piękne kartki i sami też przesłaliśmy pozdrowienia. Po trudnym czasie my również potrzebowaliśmy chwilę wytchnienia. Na chwilę uciekliśmy nad morze planować wakacje z dzieciakami. Jak się okazało później – dzięki temu pojawiły się nowe pomysły i ich wyjątkowa realizacja. Znowu postanowiliśmy skorzystać z tego, co jest dostępne, zamiast martwić się o to, jak wiele nie jest. Wróciliśmy szybko, a w międzyczasie trwały zajęcia diagnostyczne i spotkania w ramach projekt współfinansowanego przez PFRON. Ruszyła też rekrutacja na letni turnus stacjonarny, miał być wyjątkowy, jak się okazało później, był nadzwyczajny. Czuliśmy lato pełną piersią, chociaż często przez maseczki czy przyłbice. Turnus opisaliśmy i obfotografowaliśmy bardzo dokładanie, warto zajrzeć na nasze strony z tego czasu. Teraz, zimą na jego wspomnienie ciepło i przyjemnie się robi i nie możemy doczekać się kolejnej jego edycji, która już się zbliża.

Latem odbywały się spotkania w wodzie, w wyjątkowej scenerii – gdzie obok pływały kaczki, pod nogami czuliśmy mokry piach, a wspaniali ratownicy zapewniali nam bezpieczeństwo. W lipcu byliśmy też zaproszeni do Hufca w Wołominie gdzie z harcerzami bawiliśmy się we wspólne gry.

Sierpień. Wycieczka na kajaki – 35 kajaków, kilkanaście kilometrów trasy po Liwcu, idealna pogoda, piękne rodziny. Nic więcej nie trzeba dodawać. Poza tym aktywności w wodzie, w tym n naszej nowej jednostce pływającej – czerwonej i szybkiej desce SUP Paddle. Idealnie.

Wrzesień. Powrót do systematycznych zajęć terapeutycznych w Fundacji. Znowu przygotowanie grafiku, zajęć, dbanie o przestrzeganie zasad sanitarnych związanych z covid. We wrześniu odbyła się nasza przesunięta z czerwca wycieczka. Warto było, bo późnym latem miejsce na glinkach w Zielonce było jeszcze piękniejsze, a wieczorne ognisko to było niezwykłe wydarzenie.

Październik – druga fala pandemii zbiera żniwo. Coraz więcej zachorowań, coraz trudniejsze leczenie pacjentów. To był też czas, że pojawiły się też głosy, że wirus… nie istnieje lub jest wymysłem. Niestety, chociaż byłoby to piękne, gdyby wirusa nie było widzieliśmy jak ogromne trudności ma służba zdrowia, jak bardzo trudno było zapewnić dostęp do lekarzy, do łóżek w szpitalu. To był czas na kolejne elastyczne działania. Nie zawiedliśmy się na naszych najważniejszych partnerach – zarówno PFRON jak i Powiat Wołomiński reagowali na potrzeby naszych zajęć Mogliśmy liczyć też na wsparcie pływalni. Dostosowywaliśmy się do zmieniających warunków, chyba, że pojawiały się ustawy zakazujące nam kontaktu, pracy w określony sposób. Dla nas jednak oznaczało to wiele godzin racy z dokumentami, aby uzasadnić potrzebę zmian. Nie ma nic za darmo, a czas uciekał. I chociaż niekonsekwentne, bo nie wdrożone wszędzie zasady, my przestrzegaliśmy dla dobra nas, naszych rodzin i podopiecznych i ich rodzin, a również aby w ten sposób (pozostając w domu) wspierać służbę zdrowia.

Listopad. Od 1 listopada przeszliśmy znowu w tryb zdalny. To trudny czas bo jest pochmurnie i ciemno, jednak radziliśmy sobie dopingowani zaangażowaniem dzieci i rodziców oraz coraz pewniej realizującej zajęcia zdalne kadry.

Grudzień. Wyjątkowo szybko nam uciekł. Już na początku grudnia musieliśmy przygotować wniosek w konkursie ofert na 2021 rok ogłoszonych w Powiecie Wołomińskim. W tym roku była nowa forma składania wniosków, dla nas kolejne wyzwanie. To ważne i naturalne dla nas, że kolejny rok mamy zaplanowany dużo wcześniej. Jednak realizacja projektów wymaga sprawozdań czy wszystko zrealizowaliśmy właściwie i dalszego aktywnego działania.
W grudniu jednak dzieją się najmilsze rzeczy, bo to przecież miesiąc wyjątkowy, gdzie świecą się bardziej niż zwykle gwiazdki na niebie, a zwłaszcza ta jedna. W grudniu też odbywają się co roku w naszej Fundacji gwiazdkowe warsztaty. To najmilsza i najważniejsza coroczna impreza. O mały włos, anie byłoby jej w tym roku, jednak… Kilka nieprzespanych nocy, kilka ważnych rozmów i podjęliśmy decyzję o realizacji warsztatów. Były niezwykłe, piękne i ciepłe. Takich chwil najbardziej nam brakowało przez cały rok i do takich działań będziemy dążyli już co roku Warsztaty rodzinne, wspólne, nawet zdalne, ale jednak z rodzicami i rodzeństwem dały energię, stworzyły prawdziwą magię świąt. I z tą magią żegnamy rok 2020, czekając na to, co dobrego przyniesie nam 2021. A część planów już realizujemy, bo chociaż tak czasami się wydaje, to świat nie zatrzymał się nawet na chwilę przez ten czas. Tylko my, możemy i powinniśmy na chwilkę zatrzymać się, zobaczyć co było ważne, co chcemy powtarzać i z kim… To widzimy dopiero wtedy, gdy na chwilę staniemy w miejscu.

Podsumowując. Dla nas był to bardzo aktywny rok, kryzys w związku z pandemią spowodował konieczność innych działań, która dała naszej organizacji nową siłę i energię. Najważniejsze było zaufanie do nas jakie okazywały nam dzieci, rodzice i opiekunowie oraz zleceniodawcy – PFRON i Powiat Wołomiński. I chociaż wolimy nie mieć takich powodów jak w roku 2020 to jednak przekonaliśmy się do nowych działań, do nowych obszarów oraz konieczności modyfikacji w sytuacji, gdy to jest konieczne. Czy od nowego roku wszystko się zmieni? Jeśli tak, to obyśmy nauczyli się cenić i dbać o ważne rzeczy, których w każdej chwili może nam zabraknąć.

comment closed